Na moich zajęciach często spotykam osoby, które kochają jogę i marzą o tym, aby zbudować z nią trwałą relację. Niestety, regularność nie przychodzi większości z nas łatwo. Sama dobrze wiem, jakie to trudne, kiedy wydaje ci się, że nie masz czasu, a tak naprawdę kompletnie nie wiesz, jak do tego podejść i jak się za to zabrać.
→ Czy wiesz, o czym mówię?
To, co dzieje się na macie, bardzo często znajduje odbicie w codziennym życiu. Jeśli kochasz jogę i widzisz płynące z niej dobrodziejstwa, ale mimo to trudno ci stworzyć zdrową rutynę, to prawdopodobnie w innych sferach życia jest podobnie. Przykłady można mnożyć: od sportu, przez dietę, aż po zdrowe nawyki myślowe.
Ale jak stworzyć zdrową, dobrą i stabilną rutynę?
Mnie bardzo pomogła aplikacja Fabulous i jeden wpis Anthony’ego Robbinsa o tym, że stół musi mieć cztery nogi, żeby stał.
Jak zbudować nawyk jogi? Wykorzystaj „metaforę stołu” Tony’ego Robbinsa
Znasz to uczucie, gdy z pełnym entuzjazmem obiecujesz sobie: „Od jutra codziennie staję na macie”? Mija kilka dni, zapał ulatuje, a mata ląduje w kącie. Dlaczego tak się dzieje?

W swojej kultowej książce „Obudź w sobie olbrzyma” Anthony Robbins używa genialnej metafory stołu, żeby wyjaśnić, jak działają nasze przekonania. Sama decyzja – „od dzisiaj ćwiczę jogę regularnie” – to zaledwie blat stołu. Sam w sobie nie ma oparcia. Wystarczy lekki podmuch lenistwa lub gorszy dzień, a cała konstrukcja się wali.
Aby twój stół stał stabilnie, potrzebuje nóg. W świecie budowania nawyków tymi nogami są twoje namacalne dowody i doświadczenia.

Jak podłożyć nogi pod stół regularnej praktyki?
Na jodze jest kilka momentów, w których możesz odnaleźć i zakotwiczyć w sobie te „nogi stołu”.
Po pierwsze:
Początek praktyki. Łapiesz kontakt ze swoim ciałem i zauważasz, jakie ono jest na starcie. Skanujesz swoje ciało, dostrzegasz napięcia lub niewygodę – tak zazwyczaj jest na początku zajęć.
Po drugie:
Środek praktyki. Doświadczasz swojego ciała w ruchu. Podczas rozciągania np. karku czujesz napięcie po całym dniu pracy, bolesne barki i mówisz sobie w głowie: „tego właśnie potrzebowałam”. Zapamiętaj to. Świadomość, że podczas praktyki robisz coś dobrego dla swojego ciała, to ogromna, stabilna noga stołu.
Po trzecie:
Koniec praktyki, po ćwiczeniach, w pozycji shavasana. Rozluźniasz ciało i ponownie zauważasz, jakie teraz jest. Czy coś się zmieniło? Czy mój oddech jest spokojniejszy? Czy moje ciało naprawdę odpoczywa? I znów – zapamiętaj to. To jest twój dowód na to, że ćwiczenia działają. Kolejna silna noga dla twojego stołu.
Po czwarte:
Moment, gdy przewracasz się na bok po shavasanie i pozostajesz przez chwilę w kontakcie ze sobą. Zauważ swój aktualny stan „tu i teraz” – bez komentarza, bez oceniania. To, jak się czujesz, jakie jest twoje ciało, czy czujesz napięcie, ból, czy przyjemne poruszenie lub relaks; czy masz mętlik w głowie, czy umysł jest spokojny; jakie masz myśli, nastrój i refleksje – to cenne informacje dla ciebie.
Widzisz siebie w prawdzie tego, co jest obecnie. To kolejna stabilna noga, bo po pierwsze daje ci świadomość, że dzięki praktyce zyskujesz ważne informacje o sobie, a po drugie – to moment, w którym możesz utrwalić i zapamiętać te odczucia, które chcesz zachować. Poczucie spokoju, stabilności emocjonalnej, siły fizycznej, przestrzeni, odprężenia itd.
I wreszcie:
Ostatni moment zajęć. Siadamy, a ja pytam każdego z was, jak się czuje: czy chce się czymś podzielić, czy ma pytania, refleksje, jakieś odkrycia lub ciekawe doświadczenia z praktyki, zaskakujące momenty. To jest twoja kolejna noga.
Uwaga! Twoja wypowiedź nie powinna być oceną siebie ani zajęć. Mało istotne jest, czy zajęcia były fajne czy niefajne, łatwe czy trudne, ciekawe czy nudne. Każdy odczuje je inaczej. Ważna/ważny jesteś ty. Użyj tego ostatniego momentu, aby ubrać w słowa to, co było i jest w tobie.
Np. Jak czułam się podczas praktyki? Nie mogłam się skupić na tych zajęciach czy może z łatwością utrzymywałam koncentrację? Zaciekawiło mnie ćwiczenie X, trudno mi było robić ćwiczenie Z, zauważyłam u siebie to czy tamto.
Jak ja się teraz czuję? Czuję spokój, radość, niepokój, miłość, rozdrażnienie, przestrzeń, czuję się „wyższa” itd. To są cenne diamenty jogi, które poszerzają twoją świadomość. Czasami dopiero wypowiadając swoje słowa na głos, zdajesz sobie sprawę z tego, co tak naprawdę jest w tobie – i możesz się tym nawet zaskoczyć.
Wychodzisz z sali z kolejnym odkryciem, głębszą świadomością i następną mocną nogą do swojego stołu.
I kiedy wiesz to wszystko, naprawdę trudno jest nie ćwiczyć.
To tyle o wzbudzaniu w sobie pasji, a teraz coś dla łatwości. Im więcej pasji, tym oczywiście łatwiej, ale w tworzeniu zdrowej rutyny wesprę Cię prostą, poranną praktyką jogi – taką, którą możesz wykonać jeszcze w łóżku. Nie musisz wstawać ani wychodzić spod ciepłej kołdry, wystarczy, że otworzysz oczy i włączysz 10-minutową praktykę. Uwierz mi, dzień rozpoczęty od jogi jest zupełnie innym dniem.
Jeśli masz ochotę, zatrzymaj się na chwilę i napisz do mnie, czy łatwo jest Ci utrzymywać rutynę i jakie są Twoje najstabilniejsze „nogi”. Daj też znać, które wskazówki zamierzasz zastosować na kolejnych zajęciach jogi.
Trzymam za Ciebie kciuki. Namaste.







Podziel się swoją myślą